sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 2

* Oczami Harrego * 
Zostałem u Lily na noc. Leżeliśmy na łóżku i przytuliła się do mnie. Lubię ją, nawet bardzo. Podoba mi się, jest ładna słodka, miła, urocza. Zauroczyła mnie, nie ma co ukrywać. Leżąc z nią na łóżku, wziąłem komórkę i napisałem sms'a do Lou. 
" Nie wrócę na noc :) "
Odpisał
" Gdzie jesteś ? "
" U Lily " 
" Ulala ! Co robicie ? " 
" Leżymy na łóżku, przynajmniej ja leże, ona śpi ;) " 
" Tylko nic jej nie rób ! " 
" Ty zawsze masz takie skojarzenia ?! " 
" Niestety, to jest silniejsze ode mnie... haha xD To o której będziesz ? " 
" Nie wiem, napisze " 
" Okey, to śpij, dobranoc :D  
" Dobranoc Lou :) " - odpisałem mu i odłożyłem komórkę. 
Przyglądałem jej się jak spała. Była strasznie słodka, że nie wytrzymałem i zrobiłem jej zdjęcie aparatem w komórce. Cały czas patrzyłem się na to zdjęcie. Próbowałem zasnąć, niestety na darmo. Nie mogłem, cały czas o niej myślałem. Po dłuższym czasie, udało mi się.
* Oczami Lily *
Obudziłam się w środku nocy. Brzuch mnie strasznie bolał. Wstałam po cichu, żeby nie obudzić Harrego. Tak słodko spał. Wyszłam z pokoju i skierowałam się schodami na dół. Kiedy przechodziłam przez salon, zobaczyłam jak Rose i Meg siedzą na kanapie i oglądają jakiś film. Widocznie nie zauważyły mnie. Po cichu podeszłam do nich 
- Co wy o tej porze oglądacie ? - spytałam szeptem 
- Oo Lily nie śpisz ? - zapytała Meg 
- My właśnie film oglądamy - powiedziała Rose
- Nie śpię bo mnie brzuch boli i idę po jakieś tabletki a wam się nie chce spać ? 
- Jakoś tak nie bardzo. - powiedziała Rose - jak tam Harry ? Śpi ? 
 - Śpi a co ? 
 - Nic nic 
Wstałam i poszłam do kuchni po tabletki. Wzięłam jedną popijając wodą. Wróciłam do Harrego. Nie spał tylko leżał i patrzył w sufit
- Harry, nie śpisz ? - zapytałam
- Nie a ty czemu nie śpisz ? 
- Po tabletki poszłam bo mnie brzuch boli i nie moge spać 
- Aha, która godzina ? 
- Koło 23 - powiedziałam i położyłam się obok Loczka 
Przytuliłam się do niego i zasnęłam. Miałam bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że  jechałam jakimś samochodem, wokół było mnóstwo żołnierzy, czołgów i bardzo dużo ludzi. Wszyscy byli jacyś przestraszeni i uciekali. Po chwili usłyszałam strzały, tak jakby ktoś z karabinu strzelał. Wysiadłam z tego samochodu i chciałam się dowiedzieć co się dzieje. Szłam jakąś ulicą i nagle zobaczyłam przed sobą mnóstwo zwłok. Ludzie leżeli w kałużach krwi, niektórzy nie mieli nóg albo rąk. Poszłam dalej, doszłam do jakiegoś parku. I wtedy zobaczyłam go... siedział na gałęzi drzewa. Gdy mnie zobaczył od razu zeskoczył i podbiegł do mnie. Przytuliłam go i nie chciałam puszczać. W pewnym momencie usłyszałam strzał, a nawet kilka strzałów. Zamknęłam oczy. Po chwili otworzyłam je i zobaczyłam jak Harry, mój najukochańszy Harry leży na ziemi w wielkiej kałuży krwi. Podbiegłam do niego i ujrzałam, że ma kilka śladów po kulach na plecach. Usłyszałam strzał i po chwili padłam obok Harrego. Widziałam jak jacyś żołnierze niosą nasze zwłoki i wrzucają je do ciężarówki..... W tym momencie sen się przerwał, słyszałam jak ktoś mówi, żebym się obudziła
- Lily, Lily obudź się... - to był Harry
Obudziłam się i od razu przytuliłam do niego, płakałam jak małe dziecko. Zawsze miałam takie sny. Bardzo dziwne i nieraz odrażające. Ten sen był chyba najbardziej obrzydliwym i najstraszniejszym snem jaki kiedykolwiek miałam.
- Już spokojnie, to tylko sen - mówił Harry - nie płacz już 
- Która godzina ? - zapytałam
- Około dwunastej 
- Boże - powiedziałam znowu kładąc się na łóżku 
- Co ci się śniło ? - zapytał - bo krzyczałaś i kręciłaś się 
Zaczęłam mu opowiadać cały sen, widziałam, że dziwnie się na mnie patrzył.... doszłam do momentu gdzie byłam w parku...
- No i wtedy ty siedziałeś na gałęzi na drzewie. Podbiegłeś do mnie i przytuliłeś. Potem usłyszałam strzały i po chwili leżałeś w wielkiej kałuży krwi - zaczęłam płakać -  Miałeś ślady po kulach na plecach. Chwilę później mnie tez zastrzelili a potem wrzucali nasze ciała do wielkiej ciężarówki.... 
- Jezu, niezłe.... - nie wiedział co powiedzieć, widocznie go zatkało 
- A najgorsze jest to, że ja często mam takie sny. Często po nich dzieje się coś złego - mówiłam ocierając łzy
- Śniło ci się jeszcze coś takiego ostatnio ? - był bardzo zainteresowany tymi moimi snami
- Raz mi się śniło, że moi rodzice...., że oni nie żyli, zginęli nie wiadomo jak ale w każdym razie nie żyli. Niestety to nie tylko sen..... - powiedziałam patrząc w podłogę i poczułam jak kolejne łzy spływają mi po policzkach. Harry przytulił mnie i mówił, że mu przykro ale ja no i tak go nie słuchałam. Musiałam się uspokoić. " Ogarnij się człowieku ! " krzyczałam w myślach. Po chwili uspokoiłam się i próbowałam zasnąć. Położył się obok mnie i złapał mnie za rękę. 
- Przepraszam - powiedziałam 
- Za co ? - zapytał bo nie wiedział o co mi chodzi 
- Za to, że nie spałeś przeze mnie 
- Oj przestań
Wtuliłam się w niego. Zasnęłam, znowu miałam sen ale tym razem był inny niż moje wszystkie sny. Nie był ani odrażający ani straszny. Byłam na jakiejś polanie. Leżałam na kocu a obok mnie Harry. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się... było inaczej. Biegaliśmy po łące, świetnie się bawiliśmy. Przytulaliśmy się, całowaliśmy. W pewnym momencie Harry chciał mi coś powiedzieć ale oczywiście musiałam się obudzić. Tak piękny sen akurat w tym momencie musiał się przerwać. Trudno... nic z tym nie zrobię. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że jest jasno. Spojrzałam na komórkę... była 10:10. " Piękny czas " pomyślałam. 
- Śpisz ? - zapytałam 
- Nie, nie śpię jakieś pół godziny
- Mogłeś mnie obudzić, chociaż nie, przynajmniej chwila dobrego snu....- mruknęłam pod nosem - czekaj pójdę się ogarnąć i pójdziemy coś zjeść, albo jak chcesz to idź do kuchni i zjedz coś, albo czekaj na mnie, rób co chcesz ja zaraz przyjdę. 
- Okey, poczekam na ciebie 
- Jak chcesz - powiedziałam, wzięłam wszystko co jest mi potrzebne i poszłam do łazienki. 
Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i związałam je w koka, ubrałam czarne rurki, granatową bejsbolówkę, czarny sweterek i tego samego koloru conversy. Szybko wróciłam do Harrego i on poszedł się tym razem ogarnąć. Czekałam na niego tylko 10 minut... szybki jest. Poszliśmy do kuchni. Dziewczyny jeszcze spały. Zrobiliśmy kanapki i zjedliśmy je.
* Oczami Harrego *
Jedliśmy śniadanie. Cały czas myślałem o niej... o tej nocy. Szczerze mówiąc martwię się o nią. Próbuje grać twardą ale tak naprawdę nie daje sobie rady. Jeszcze męczą ją te sny. Ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. Musi być lepiej. W pewnym momencie dostałem sms'a od Louisa : 
" Hej Harry ! Kiedy będziesz ? " 
Odpisałem :
" Pewnie za jakąś godzinę a co ? " 
" Nic tylko tak się pytam. Przyjechać po ciebie ? " 
" No możesz, Lily mieszka na Abbey Road 45, przyjedź za godzinę " 
" Okey, to widzimy się za godzinkę :) "
Poszliśmy do salonu pooglądać telewizję. Akurat leciał jakiś film. Lily siedziała wtulona we mnie, pasowało mi to. Godzina szybko minęła. Usłyszałem dzwonek w telefonie, od razu odebrałem, tak jak myślałem... Louis dzwonił 
- Hej, jestem już pod domem 
- Okey już idę - powiedziałem 
Rozłączył się 
- Spotkamy się dzisiaj ? - zapytałem 
- Może, ale najpierw idź się wyśpij, przepraszam, że.....
- Mówię nie przepraszaj, nic się nie stało, fajnie było - powiedziałem ubierając kurtkę
- To pa - powiedziała i przytuliła mnie na pożegnanie 
- Pa - powiedziałem i wyszedłem z domu.
Przed domem stał samochód Lou, wsiadłem i jak zwykle, Louis zasypywał mnie pytaniami
- Jak było ? Co robiliście ? Spałeś ? Ile gadaliście ? 
- Zamknij się ! - krzyknąłem - i nie miej skojarzeń bo nic nie było ! - jeszcze bardziej się wydarłem 
- Dobra sorry..... no ale przynajmniej powiedz jaka jest 
- Jest ładna, słodka, miła, poukładana i.... - zawiesiłem głos
- I co ? 
- Często płacze....
- Czemu ? - przerwał mi przyjaciel 
- Bo ma straszne i odrażające sny.... i jeszcze na dodatek jej rodzice zginęli w wypadku dwa miesiące temu. 
- Uuuuu.... to nie fajnie..... 
- Dzisiaj na przykład miała taki sen. Dla mnie to masakra, wykończył bym się jakbym miał takie sny.
- Co jej się śniło ? 
Opowiedziałem mu cały sen w drodze do domu.  Widać było, że jest trochę przestraszony
- Ale, że krew ? 
- No krew, mnóstwo trupów, strzelanie i w ogóle
- Wow 
Byliśmy już pod domem. Od razu wszedłem do środka i udałem się do łazienki przechodząc przez mój pokój. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem czarne rurki tego samego koloru conversy i białą koszulkę. Położyłem się na łóżko i próbowałem zasnąć ale nie mogłem. Zszedłem na dół do chłopaków. Siedzieli na kanapie i oglądali jakiś film........






Rozdział drugi :) Przepraszam za błędy i powtórzenia. Zostawcie komentarz. Chcę wiedzieć co o tym sądzicie, czy mam pisać dalej :D O tym śnie to było coś na podstawie mojego snu xD

2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie, ale chciałam powiedzieć, że takie sny to normalna rzecz, a cytat "ale, że krew" nie rozumiem, przecież krwe to normalna rzecz. Chcialam jeszcze wspomnieć, że godzina 23 to nie jest środek nocy. I robienie z głównej bohaterki cały czas ofiary też nie jest dobre ;) Jak Harry został u Lily w domu na noc, to Meg i Rose dawno by go poznały, a jakby były Directionerkami to wręcz domagałyby się poznania go ;D Powodzenia z dalszymi częściami i czekam na ciąg dalszy. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale z poznaniem Harrego, to one nie domagały się bo.... a właściwie napisze o tym w 3 rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń